SAVOIR VIVRE NA SIŁOWNI – PRZEWODNIK DLA POCZATKUJĄCYCH

Tego posta kieruje przede wszystkim do dziewczyn. Mężczyźni mają mniej oporów z pójściem po raz pierwszy na siłownie i czują się tam zazwyczaj “bardziej na miejscu” niż dziewczyny. A więc jak zacząć?

Co zabrać ze sobą?

 W naszej torbie powinny się znaleźć obowiązkowo:

  • Strój sportowy
  • Buty sportowe – najlepiej jakieś porządniejsze, ale trampki też oblecą:)
  • Duży ręcznik – zawsze będziemy go kłaść na przyrządach, na których akurat ćwiczymy. Jeśli zapomnimy ręcznika na siłowniach zazwyczaj mają jakiś zapasowy, który potem bierzemy ze sobą do domu, oczywiście pierzemy i zwracamy, żeby służył innym zapominalskim.
  • Mały ręcznik i mydełko – zawsze lepiej mieć bo osiedlowe, mniejsze siłownie nie mają w łazience ręczników jednorazowych ani dystrybutorów do mydła…Tak jest np. w naszej, która nawiasem mówiąc jest jak przeniesiona w czasie z lat 80tych… Jeśli po siłowni bierzecie prysznic to oczywiście pakujemy też wszystkie potrzebne do tej procedury akcesoria.
  • Dużą wodę mineralną – ani się obejrzysz i wypijesz 1,5 litra 🙂 Nie opłaca się kupować wody na siłowni, gdyż jak łatwo się domyślić mają duże przebicie cenowe. Jednak jeśli mamy daleko siłownie i nie chce nam się dźwigać można zaopatrzyć się w wodę już na miejscu.
  •  Shaker i suplementy – jeśli bierzecie coś bezpośrednio przed lub po treningu. Naprawdę dla nikogo nie będzie dziwne to, że rozrabiacie sobie jakąś odżywkę w kącie sali.
  •  MP3 – fajniej ćwiczy się z muzyką, a że na siłkach zazwyczaj leci techniawka, a my akurat lubimy posłuchać czegoś innego to lepiej zaopatrzyć się w taki sprzęt. Na kilku pierwszych wizytach raczej powinniśmy go sobie odpuścić i w 100% skupić się na ćwiczeniach. Kiedy dojdziemy już do wprawy  możemy dołączyć muzykę.
  • Gumka do włosów – naprawdę źle się ćwiczy kiedy niesforne kosmyki wpadają do buzi 🙂

Od czego zacząć ?

  • Karnet – najlepiej za pierwszą wizytę zapłaćmy sobie jednorazowo, żeby zorientować się czy na danej siłowni nam się podoba, czy nie. Nie dajmy sobie wmówić, że płacąc jednorazowo nikt z pracowników siłowni nie zrobi nam tzw. pokazówki. Powinniście zawsze dostać rozpiskę przykładowego treningu dla was – po uprzednim ustaleniu z trenerem na czym wam zależy. Potem powinniście zostać przeszkoleni z obsługi maszyn i techniki wykonywania ćwiczeń.  Nie tylko Wy na tym korzystacie, ale i właściciel siłowni, który przeszkalając was zmniejsza ryzyko uszkodzenia jakiejś maszyny w klubie, lub waszej potencjalnej kontuzji i późniejszych problemów z niej wynikających. U nas na siłowni jeśli ktoś płaci jednorazowo nie zostaje przeszkolony. Można błagać i prosić, a i tak nic to nie da (leniwa właścicielka siłowni). Konsekwencją jest to, że nikt nowy już tam potem nie wraca – trudno się dziwić. Trzeba walczyć o klienta. Przy karnetach miesięcznych pytajcie o zniżki: rodzinne, studenckie i inne.
  • Nie wstydźcie się prosić o pomoc – nawet jeśli 3 raz pytacie o to samo. Możecie pytać nie tylko trenera czy innych pracowników, ale tez innych ćwiczących. Karki z tatuażami często tylko wyglądają groźnie, ale najczęściej są bardzo sympatyczni i pomocni.
  • Komunikacja – na siłowni zazwyczaj wszyscy są na “Ty” i “cześć” .
  • Przed rozpoczęciem ćwiczenia kładźcie na maszynie swój ręcznik – najważniejsza zasada higieny na siłowni. Kiedy ćwiczycie możecie kogoś poprosić o asekuracje przy cięższych obciążeniach. Często też będziecie słyszeć znienawidzone przeze mnie pytanie : Mogę się dołączyć? – oznacza to, że danej osobie nie chce się czekać aż zwolnimy maszynę i chce się do niej dopchać w przerwie między naszymi seriami – czyli robimy ćwiczenia na zmianę. Zazwyczaj trwa to dłużej i idzie mniej sprawnie, no ale cóż nie wypada powiedzieć nie… Za to ja nigdy o to nikogo nie proszę 🙂 Lepiej zmienić sobie ćwiczenie na partie mięśni jaką chcieliśmy ćwiczyć niż się do kogoś dołączać.
  • Zawsze po użycie jakiejś maszyny zdejmujemy z niej użyty przez nas ciężar, a rowerki, orbitreki i inne maszyny do kardio zostawiamy w pozycji “zero”.
  • “Wszyscy się na mnie gapią” – częsta myśl pojawiająca się w głowach nowicjuszy. Cóż nie będę kłamać jest tak naprawdę. Wynika to z czystej ciekawości i zazwyczaj ma miejsce w mniejszych siłowniach gdzie wszyscy się znają. Nie przejmujcie się, to nie są wrogie spojrzenia, tylko raczej ciekawskie 🙂 Po miesiącu przywykną i przestaną się gapić. Ponad to pamiętajmy, że mało kto na siłowni wygląda atrakcyjnie. Każdy jest zmachany, spocony i rozczochrany i nie rzadko wydaje z siebie dziwne dźwięki przy dużym wysiłku – szczególnie panowie 🙂 Jeszcze jedno – dziewczyny nie przejmujcie się, że jednemu czy drugiemu panu co jakiś czas wzrok prześliźnie się po waszej pupie, czy biuście. Oni już tacy są i tego nie kontrolują 🙂 Trzeba przywyknąć 🙂 I nie miej kompleksów – każdy kiedyś zaczynał.

Jeśli macie jakieś pytania związane z tym tematem to śmiało pytajcie.

M.

31 comments on “SAVOIR VIVRE NA SIŁOWNI – PRZEWODNIK DLA POCZATKUJĄCYCH

  1. proponowalabym dorzucic uzywanie plynow dezynfekujacych po kazdym uzyciu maszyn… to okropne ze niektore panie np na orbiterku jezdza spoconymi dlonmi przez bita godzine a potem odchodza jak gdyby nigdy nic, mimo ze w kacie silowni stoi plyn do psikania i reczniki papierowe 🙁

    1. U nas nie ma takich luksusów niestety. Ale generalnie nasza siłownia jest zapyziała i brudna. Mam ochotę czasem tam napuścić sanepid, ale wtedy nie mielibyśmy już gdzie chodzić.. Także ograniczam kontakt ciała z przyrządami i czymkolwiek co się tam znajduje i po przyjściu od razu szoruje się mocno pod prysznicem.. Co do orbitreka i rowerków to ja zawsze owijam ręcznik wokół uchwytów.
      M.

  2. mnie na mojej siłowni najbardziej dziwi jak widzę dziewczyny w rozpuszczonych, długich włosach, przecież to musi być strasznie niewygodne!

    ogólnie do wszystkich zasad staram się stosować, post na pewno przydatny!
    pozdrawiam 😉

  3. Fajny artykuł.

    Ja kiedyś poszłam parę razy na siłownie, ale niestety spojrzenia w stylu "Co ty tu robisz, zostaw hantle i lepiej idź pobiegaj na bieżni…" skutecznie mnie zniechęciły. Dodatkowo trener zalecił mi wykonywanie dużej ilości powtórzeń z małymi ciężarami i stwierdził, że na ramiona nie powinnam wykonywać ćwiczeń, bo i tak mam rozbudowane… (siłownia w Galerii Dominikańskiej Wrocław).

    Teraz próbuję się zmobilizować do ćwiczenia w domu – mniej stresu.

    Aśka

    1. Kurcze ja osobiście z takimi reakcjami się nie spotkałam. Wiesz czasem faceci mają kompleks, że dziewczyna też potrafi podnosić ciężary. Poszukałabym innej siłowni na Twoim miejscu jeśli takie spojrzenia Cię krępują. U mnie patrzą raczej z podziwem, że dziewczyny olewają jakiś tam aerobik i biorą się za porządne ciężary. Co do trenera to radziłabym olać i dopasować sobie samej pod siebie najlepszy trening. To nie on ma Ci mówić nad jakimi częściami ciała masz pracować – sama o tym decydujesz, a on ewentualnie dobiera odpowiednie ćwiczenia do pożądanego przez Ciebie efektu.

      Nie łam się 🙂 Pozdrawiam

      M.

    2. Łatwo w sumie powiedzieć żeby się nie przejmować, ale to chyba jedyna recepta na ćwiczenia na siłowni : P Ja chodzę do różnych miejsc we Wrocławiu, jak dla mnie najfajniejsze są małe siłownie bez tych wszystkich szpanerów i osób które najwyraźniej przychodzą tylko po to żeby poderwać dziewczyny. Wczoraj byłam w Fitness Academy w Koronie i wszyscy patrzyli się na mnie jak na ufo. Oczywiście byłam jedyną dziewczyną ćwiczącą ze sztangą i hantlami, ale uznałam że mam to gdzieś. Zawsze można usunąć się trochę w bok gdzie jest trochę mniej ludzi i ćwiczyć z dala od innych. Swoją drogą nie wiem o co chodzi tym wszystkim trenerom, którzy sądzą że kobiety nie powinny robić wielu powtórzeń???? Ja wolę się nie słuchać takich ,,specjalistów" i robić swoje. A tak btw to świetny post i wiele osób powinno go przeczytać, bo choć te zasady są powszechnie przyjęte to i tak niektórym brakuje kultury…

    3. Dziewczyny… jak moja trenerka (nota bene o połowę lżejsza ode mnie) pokazuje mi jakieś ćwiczenie z większym ciężarem niż uniosę… Dziewczyna przez kupę lat podnosiła ciężary i bynajmniej nie jest jakimś "babochłopem", ale ostatnio w konkursie piękności startowała… i nie znam dziewczyny, która nie zazdrościłaby jej wyglądu. A kettlebells to nie jest lekki trening…

  4. Bardzo dobry post. Ja na siłownie nie chodzę, bo wszystko co potrzebne mam w domu, ale może kiedyś najdzie mnie ochota wyjść do ludzi. A w życiu bym nie pomyślała o tych wszystkich regułach 🙂 Wielkie dzięki 🙂

  5. Byłam u siebie w mieście kilka razy na siłowni. Niestety jest ona malutka, obskurna, nie ma wentylacji więc śmierdzi strasznie no i jest bardzo mało sprzętu. Może dlatego wejście na godzinę kosztuje tylko 5 zł. Co do Wrocławia, gdzie studiuję, niestety nie stać mnie na karnet na siłownię 🙁

  6. Bardzo przydatna porada dla początkujących 🙂
    Ja osobiście wolę ćwiczyć sam w domu lub na świeżym powietrzu. Sama myśl, że miałbym pójść na siłownie budzi we mnie negatywne emocje. Teraz znalazłem fajny program do ćwiczeń, ma kilka programów i można wybrać ten, który najbardziej pasuje do naszych potrzeb.
    Też prowadzę bloga o zdrowiu, ćwiczeniach, to w wolnej chwili zapraszam.
    Pozdrawiam,
    Andrzej z http://aborkowski24.pl

  7. Tekst jakby z anglosaskiej literatury, więc szkoda, ze autor nie podał swojego nazwiska i kilka zadań o sobie.
    Ogólnie artykuł dobry, ale mało uniwersalny, bo przecież, co widać z dyskusji są duze fitneskluby w molochach miastach i małe zapyziałe na prowincji. Te ostatnie oferują przeważnie słabiutkie usługi. Korzystający z nich niestety nie mają wyboru.
    A tak na marginesie warto w dyskusji podawać nazwy i miejscowość tych przybytków kultury fizyczne. Przecież można tutaj występować anonimowo.
    Antoś z małego miasteczka. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Porady treningowe i dietetyczne - Zrzuć Brzuch